piątek, 21 września 2012
Rozdział 3
Spojrzałam sie na zegarek, zostało mi jeszcze 10 miut do spotkania z Liamem. Szybko wybiegłam z mieszkania i popędziłam do Milk Shake City. On już tam na mnie czekał. Nawet się nie uśmiechnął na mój widok.
- Cześć. - uśmiechnęłam się niepewnie, a tym samym czasie kelnerka przyniosła dwa czekoladowe shake'i.
- No cześć. - spojrzał się na mnie.
- Liam, przepraszam cię, to nie miało tak wygladać. - parzył mi się w oczy, jego wyraz twarzy złagodniał.
- To ja powinienem cię przeprosić. - uśmiechnął się do mnie.
Po 20 minutach poszliśmy się przejść po Londynie jak za starych dobrych czasów. Szczerze, to brakowało mi tego. Co jakiś czas podchodziły do nas fanki Liama, żeby zrobić sobie z nim zdjęcie. Po raz pierwszy od dawna byłam Madame Tausand museum, było świetnie. Zrobiłam sobie kilka zdjęć z "gwiazdami". Próbowałam namówić Liama, żebym sobie z nim zdjęcie zrobiła.
- No Liam, tylko ty mi brakujesz do kolekcji. - powiedziałam błagalnie splatając nasze palce razem. - Niedługo twoja podobizna też będzie tu stała, a ja chcę zdjęcie z prawdziwym Liamem. - zaczął się ze mnie śmiać.
- Będziesz tak długo błagać, aż się zgodzę? - uniósł jednę brew, po czym dodał. - Niech ci będzie.
Pisnęłam jak psychiczna fanka i przytuliłam się mocno do niego. Zrobiłam nam kilka zjęć "z ręki" z jego telefonu, po czym od razu jedno z nich dodałam na twittera z jego konta z podpisem "Pozdrowienia z Madame Tausand @OhhItsRose". Spojrzał się co napisałam i wyglądał jakby chciał mnie zabić wzrokiem po chwili złagodniał.
- Chyba czas wracać do domu. - przytuliłam się do niego. - Dzięki, że jesteś. - pocałowałam go w policzek.
- To ja powinienem ci podziekować. - uśmiechnął się. - No tak, o 18 impreza, musisz ładnie wyglądać. - szturchnęłam go lekko.
- Przestań, po prostu chodź. - pociagnęłam go za rękach koszuli.
Po niecałej godzinie dotarliśmy do mojego mieszkania.
- Jescze raz dziekuję, jesteś wspaniałym przyjacielem. - jego mina lekko posmutniała, ale nie zwracając na to uwagi przytuliłam się do niego. - Do zobaczenia.
- Ta, do zobaczenia. - usiłował się uśmiechnąć, nawet mu to wyszło.
Weszłam do mieszkania, brat jak zwykle buszował w kuchni. Oczywiście jadł swoje ulubione danie, czyli pizze.
- O, Rose. Jak miło, że jesteś. Załapiesz sie na ostatni kawałek pizzy. - uśmiechnął sie szeroko machajac do mnie kawałkiem pizzy.
- Nie jestem głodna, mozesz zjeść. - odparłam i poszłam się przygotowywać.
Wparowałam do swojego pokoju i natychmiast otworzyłam szafę. W co ja się ubiorę? Spojrzałam się na zegarek, była 15. Wyjęłam moje miętowe rurki. Przez dobre 10 minut zastanawiłam się, co mam do nich dobrać. W końcu stwierdziłam, że będie do nich pasować czarna, prześwitująca koszula bez rękawów. Uśmiechnęłam się zadowolona z siebie. Wzięłam szybki prysznic, włosy wysuszyłam suszarką. Na szczęście moje włosy są naturalnie falowane. Przebrałam się w przygotowane wcześniej ciuchy i zabrałam się za robienie makijażu. Nałożyłam tranparentny puder, żeby twarz się nie świeciła. Oczy podkreśliłam tylko kreską na górnej powiece i nałożyłam tusz na rzęsy. Usta pociągnęłam deliaktnie różowym błyszczykiem. Zapomniałam, że nie wybrałam jeszcze butów. Przymierzając chyba każdą parę po kolei stwierdziłam, że ubiorę moje czarne lity, które należały do moich ulubionych. Zaczęłam przeglądać się w lustrze, podziwiając efekt końcowy. Muszę przyznać, ze wyglądałam dobrze. Pod drzwiami usłyszałam pomruki brata, co oznaczało, że musimy już jechać. W pośpiechu schowałam telefon do kieszeni spodni.
Do wielkiej willi chłopaków dojechaliśmy w niecałe 30 minut. Travis na imprezy zawsze sie śpieszy. Na progu drzwi powitali nas Liam i Hazza.
- Rosie! Wyglądasz pięknie! - to były pierwsze słowa Harry'ego, gdy nas zobaczył.
Podziękowałam mu, po czym weszliśmy do środka. Udałam się prawie natychmiast do barku i wzięłam kieliszek wódki, który popiłam drinkiem. Piłam go dobre 10 minut, po czym zabrałam jeszcze dwa i ruszyłam na parkiet. Tańczyłam popijając raz jednego, raz drugiego drinka. Wokół mnie ludzie bawili się w najlepsze. Co jakiś czas podchodził do mnie jakiś chłopak. Gdy wypiłam obie szklanki trunku, podałam puste naczynia chłopakowi, który akurat tańczył przy mnie. Tak minęła mi pierwsza godzina imprezy, wypiłam jakieś 6 drinków i nadal trzymałam się na nogach. Podpierałam się o ścianę, wtedy podszedł do mnie on. Z racji tego, że byłam lekko pijana, zareagowałam na jego widok normalnie. Nawet tak jak kiedyś.
- Cześć Rose. Jak zwykle wyglądasz prześlicznie. - przysunął sie do mnie i objął w pasie.
- Cześć Oliver. - uśmiechnęłam się, po czym położyłam mu jedną rękę na ramieniu.
- Jak się bawisz? -spytał po chwili nie odrywając ode mnie wzroku. Musnęłam jego policzek ustami.
- Z tobą o wiele lepiej. - odłążyłam w połowie opróżnią szklankę alkoholu na najbliższym regale.
- Czyli nie obrazisz się, jak powiem, że cholernie za tobą tęskniłem? - pokręciłam przecząco głową. - A jak cię...
- Pocałuję? - dokończyłam jego pytanie, uśmiechnął się do mnie szeroko.
Oplotłam ręce wokół jego szyi, a on przyciagnął mnie do siebie. Kątem oka zauważyłam, że przygląda nam sie Liam. Widać było, że był wściekły.
- To kiedy mnie pocałujesz? - wyszeptałam mu do ucha.
Nie minęła sekunda, a całowaliśmy się, jakbyśmy znowu byli parą. Znowu wydawało mi się, ze go potrzebuję, że bez niego nie mogę żyć. Zerknęłam w miejsce, w którym stał Payne, nie było go już tam. Oliver oderwał się ode mnie na chwilę. Wtedy urwał mi się film.
Obudziłam się rano w łóżku. Co najgorsze nie byłam samo. Czułam męskie ramię obejmujące mnie w pasie, trochę się przestraszyłam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz